Oderwane nosy. Zmiażdżone oczodoły. Przeorane odłamkami policzki. Tysiące ukraińskich żołnierzy i cywilów noszą ślady najcięższych wojennych ran. Jedni wstydzą się wyjść z domu. Innych boją się własne dzieci. - Bez twarzy nie jesteś człowiekiem - mówią.
Zanim film się urwał, Maksym usłyszał trzask. Krótki i soczysty, jakby pod nożem pękł dojrzały arbuz.
A potem wszystko zgasło.
Kiedy odzyskał świadomość, klęczał. Z twarzy lała się krew. Na kamizelce leżały zęby.
Reszta żołnierzy stała jak wryta.
Kula przeszła przez ucho i szczękę. Wyszła policzkiem, który teraz zwisał przy szyi.
Po dwóch dniach marszu jednostka Maksyma wydostała się z otoczenia w Pokrowsku. On trafił prosto na stół operacyjny.
Maksym jest jednym z tysięcy ukraińskich żołnierzy, którzy podczas rosyjskiej inwazji doznali ciężkich obrażeń twarzy.
Oderwane nosy, roztrzaskane oczodoły, przeorane odłamkami policzki. Fizyczne rany, za którymi kryją się znacznie cięższe - psychiczne.
- Bez twarzy nie jesteś człowiekiem - mówi Wadym.
W 2024 r. pocisk moździerzowy wybuchł tuż przy jego twarzy. Wadym stracił nos i kości policzkowe. Lekarze ustabilizowali jego stan, w miejsce brakujących kości wstawili płytki. Ale z brakiem nosa niewiele mogli zrobić.
Przed inwazją jego firma sporadycznie wykonywała implanty twarzy. Kilka, kilkanaście przypadków rocznie.
Pod koniec 2022 r. na biurku Prychodki leżały setki zapytań od lekarzy.